6 lekcji z książki „Siła woli to mit”

otyły mężczyzna okładka książki siła woli to mit

Wstęp

Kiedy pomyślimy o dowolnym celu: czy jest to pobudka o 6 rano, aby poćwiczyć, czy ukończenie o czasie ważnego zadania w pracy, zawsze do wykonania zadania zaprzęgamy własną siłę woli. 

Czym ona jest? 

To zdolność zmuszania siebie do zrobienia czegoś, na co nie mamy ochoty.

A co, jeśli to mit? I w rezultacie nie potrzebujemy budować ogromnej siły woli, aby osiągać cele?

Benjamin Hardy podaje nam rozwiązania poparte prawdziwymi historiami, dzięki którym projektując własne otoczenie, możemy uwolnić swój potencjał o wiele mniej boleśnie.

 

 

Psycholog Benjamin Hardy

Dr Benjamin Hardy jest psychologiem i autorem bestsellerowych książek „Siła woli to mit” oraz „Osobowość nie jest trwała”.

Jego blogi mają ponad 100 milionów odbiorców i są prezentowane na łamach Harvard Business Review, New York Times, Forbes, Fortune, CNBC, Cheddar i wielu innych. Regularnie współpracuje z Psychology Today, a od 2015 do 2018 był autorem nr 1 na świecie w Medium.com.

Lekcje z książki

 

1. Kiedy próbujesz osiągnąć założone cele, siła woli jest o wiele mniej ważna, niż Twoje otoczenie.

 

Nasza siła woli wielokrotnie porównywana jest do mięśni – często się męczą, lecz regularnie trenowane ulegają wzmocnieniu. Wydaje się więc, że samorozwój jest prosty. Wystarczy każdego dnia ćwiczyć i przekraczać odrobinę kolejne granice, a nasz hart ducha pozwoli zdobyć świat. Niekoniecznie, ponieważ jest to słaby mięsień, często nadużywany w dzisiejszych czasach. I bynajmniej nie jest to nasza wina. Weźmy na przykład epidemię otyłości. Czy obecnie mamy mniejszą siłę woli, niż nasi przodkowie, którzy nie cierpieli na tę chorobę cywilizacyjną? Oczywiście, że nie. Po prostu żyli w innym środowisku: nie siedzieli za biurkiem i nie mieli dostępu do tak dużej ilości kalorycznych posiłków.

Na szczęście tak, jak w teorii Darwina, organizmy dostosowują się do środowiska i ewoluują, tak samo my możemy zmieniać środowisko, aby ewoluować w wybranym kierunku. Wystarczy kreować je tak, aby naturalna adaptacja była jednocześnie rozwojem i abyśmy nie musieli się do niej zmuszać.

 

2. Zaprojektuj osobno swoje optymalne otoczenie zawodowe i prywatne.
 

Wielu z nas próbowało ostatnio pracować z domu i każdy, kto tego doświadczył, spotkał się z podobnymi problemami. Praca w miejscu, gdzie zwykle się relaksujemy bądź np. bawimy z dziećmi, jest niezwykle trudna. Okazuje się, że ludzie są bardziej wydajni, jeśli rozdzielą jednak te dwa środowiska na to, w którym działają pod wpływem stresu i na to, gdzie się regenerują.

Mitem jest stwierdzenie, że brak stresu ułatwia budowanie lepszego życia. Istnieje bowiem stres pozytywny tzw. eustres. Jest to rodzaj stresu, który jest konstruktywny i pobudza do działania, mobilizując i koncentrując naszą energię na realizacji zadań. Z drugiej strony, według badań, tylko 16% ważnych, nowych idei i pomysłów kreujemy w pracy – większość z nich powstaje jednak w środowisku „regeneracyjnym”.

 

3. Możemy zwiększać naszą kreatywność poprzez chwytanie tzw. doznań mistycznych.

 

Przeżycie szczytowe, czy inaczej: doznanie mistyczne, to psychologiczny termin na różnorakie głębokie przeżycia emocjonalne. W tych stanach jesteśmy bardziej wrażliwi na wszelkie odczucia, mamy większą percepcję. Są to rzadkie momenty największego szczęścia i spełnienia. Znajdujemy wówczas rozwiązania naszych problemów, ale także nowe ścieżki do osiągania celów itd. Według Hardy’ego, najprostszym sposobem osiągania takich stanów jest zwykła zmiana otoczenia na całkiem nowe. Oderwanie się od codziennych problemów, tej samej drogi do pracy itd. Wystarczy 30 minut jazdy samochodem na całkiem nowe osiedle, kawa, notes i szczera rozmowa z samym sobą. Jakie są moje cele? Co robię, aby je osiągnąć? Dlaczego to robię?

4. Działaj tu i teraz, konkretnie i zrzuć „zbędny bagaż”.

Jak często trudne decyzje i szybkie, zdecydowane działanie przekładamy na później, narażając się na wieczny dyskomfort i niepożądane myśli z tyłu głowy? Najczęściej wybieramy bezsensowną strategię, aby uniknąć chwilowego bólu, na rzecz tego długotrwałego, powodowanego ciężarem „zbędnego bagażu”.

Każdy z nas, zamiast skupić się na szybkiej realizacji projektu, wiecznie scrolluje media społecznościowe usprawiedliwiając się, że znajdzie tam coś wartościowego. „Jeszcze chwilkę” – wciąż słyszymy ten głos. Wszystko to dlatego, że mamy po prostu za duży wybór, za dużo bodźców, które nas rozpraszają. Określ więc, co jest w tym tygodniu, czy miesiącu najważniejsze dla Ciebie, co przybliża Cię do Twoich celów i pozbądź się reszty. Wystarczy, że wyrzucisz niezdrowe jedzenie z lodówki, wyłączysz powiadomienia na smartfonie, nie przedłużysz abonamentu na Netflixie, a nie pozostanie Ci nic innego, jak realizować ważne plany.

zaciśnieta pięśc zgniata papierosy

5. Użyj tzw. zamiaru wdrożenia, aby pozostać na właściwej ścieżce.

Wszyscy słyszeliśmy o sile pozytywnego myślenia. Unikanie myśli o porażce i wiara w sukces to 90% gwarancji na jego osiągnięcie. A co, jeśli to nieprawda?

Zamiar wdrożenia to strategia samoregulacyjna w postaci planu „jeśli”, który może prowadzić do lepszego osiągnięcia celu, a także pomóc w zmianie nawyków. Należy więc rozpatrywać wszelkie możliwe błędy i porażki, ale tylko po to, aby zdławić je w zarodku. Następnym razem, kiedy zamarzy Ci się łyk Coca-coli, zaplanuj to tak: kiedy będę spragniony gazowanego napoju, napiję się wody sodowej. Im dłużej będziesz używał metody planu „jeśli”, tym prędzej stanie się ona automatyzmem. Maratończycy, na przykład, bardzo często określają swoje „jeśli”, np. przestanę biec, jeśli stracę wzrok.

 

6. Używaj funkcji wymuszającej (niemożliwej do zmiany), aby zmusić siebie do osiągania celów.

Nie lubimy być zmuszani do robienia czegoś. O wiele łatwiej nam idzie, jeśli robimy coś, co chcemy robić. Dlaczego więc tak często tego nie robimy? Wiem, że chcę biegać, aby lepiej się czuć, ale tego nie robię itd. Przyczyn jest wiele: lenistwo, strach, dyskomfort. Siła woli rzadko nam pomaga. Jak więc stać się lepszym sobą? Należy narzucać sobie ograniczenia, tak aby zmusić się do działania zgodnie z naszymi celami. Np. jeśli chcesz lepiej spędzić czas wolny z rodziną, zostaw komórkę w samochodzie, abyś nie mógł odbierać telefonów i SMSów z pracy. Hardy podaje świetny przykład Dr Martella, który, aby zwiększyć swoją produktywność, zabiera laptopa do kawiarni, zostawiając ładowarkę w domu. W ten sposób tworzy nieprzekraczalny deadline (czas pracy baterii) i szybciej kończy zadania, na które dawałby sobie zwykle cały dzień.

Świetną funkcją wymuszającą jest też presja otoczenia, którą świadomie sobie tworzymy. Np. opowiedz przyjaciołom o swoim planie i terminie realizacji – aby nie wypaść przed nimi „głupio”, podświadomie zmusisz się do realizacji celu.

Podsumowanie

Poleganie tylko i wyłącznie na własnej sile woli, bywa nie tylko bolesne, ale i nieefektywne we wprowadzaniu zmian. Najlepszym sposobem na poprawę własnego życia jest stworzenie środowiska, które „przymusza” nas do realizacji celów. Najprostsze sposoby to tzw. zamiar wdrożenia planu „jeśli”, używanie funkcji wymuszającej oraz zdecydowane usuwanie zbędnego bagażu.

projekt człowieka

Moja opinia o książce

Baaaardzo dobra książka. Pokazuje rzeczywiste możliwości, jakie mamy podczas prób osiągania wielkich celów. Możemy podjąć konkretne kroki, sprzyjające dobrym rezultatom. Ta książka sporo mi dała – szczególnie motyw jasnego rozdzielenia przestrzeni wypoczynku i pracy oraz implementacja strategii „jeśli”. Zachęcam do przeczytania!

9/10.

Patryk Czerniejewski

Jeżeli było to dla Ciebie wartościowe udostępnij swoim znajomym

100 wyjątkowych cytatów na social media

E-book Sto wyjątkowych cytatów dla Twoich Soacial Mediów